Aktualności
Emocje, upadki i piękna wiktoria, czyli mecz Start Gniezno - Marma-Hadykówka Rzeszów (relacja)
W zaległym hicie I Ligi Start Gniezno przegrał przed własną publicznością z Marmą-Hadykówką Rzeszów 43:47. Gości do zwycięstwa poprowadził Maciej Kuciapa, który zdobył 11 punktów, tyle samo dla gospodarzy wywalczył Mirosław Jabłoński. Spotkanie dostarczyło zgromadzonym kibicom wielu emocji. Dzięki wiktorii w Wielkopolsce rzeszowianie zmienili „Startowców” na pozycji lidera tabeli I ligi.
Jeszcze w sobotę wydawało się, że mecz kolejny raz zostanie przełożony. Przez cały dzień i pół nocy w pierwszej, historycznej stolicy Polski padał deszcz, który sprawił, że stadion - łącznie z torem - został zalany. Organizatorzy robili jednak wszystko co tylko możliwe, żeby zawody doszły do skutku w planowym terminie i swój cel zrealizowali.
W pierwszej fazie spotkania lepiej radzili sobie gospodarze. Nie miało to jednak nic wspólnego z przewagą osiąganą przez „Startowców” w poprzednich meczach, kiedy rywale długo szukali sposobu na miejscowy tor. Podopieczni Leona Kujawskiego zdołali wyjść na dwupunktowe prowadzenie po siódmym wyścigu, jednak już w tym momencie rywalizacji dało się wyraźnie zauważyć, że to rzeszowianie na dystansie są wyraźnie szybsi od swoich rywali. Kapitalnym atakiem po zewnętrznej w biegu juniorskim popisał się Dawid Lampart, który z łatwością uporał się z Kacprem Gomólskim. W kolejnej odsłonie dnia fantastyczną dyspozycję zaprezentował Rafał Okoniewski, który na trasie przebił się najpierw przed Krzysztofa Jabłońskiego, a następnie przed Adriana Gomólskiego. Dzięki temu rzeszowianie odnieśli zwycięstwo dubletem, bowiem Maciej Kuciapa był w tym starcie poza zasięgiem swoich oponentów. Niestety gospodarze odrobili straty już w kolejnej gonitwie. Tym razem para Szczepaniak - K. Gomólski umiejętnie rozegrała walkę na pierwszym łuku i Lee Richardson mimo ambitnej postawy, nie był już w stanie „wydrzeć” gnieźnianom pięciu „oczek”. Emocji nie zabrakło także w piątej gonitwie dnia, w której pewnie triumfował Adrian Gomólski. Za jego plecami linię mety przeciął Mikael Max, który na dystansie zdołał uporać się z Krzysztofem Jabłońskim. W ślady swojego kolegi z pary próbował pójść także Chris Harris, jednak w tym przypadku po pasjonującej walce górą był popularny „Jabłko”. Nieoczekiwanie dla wszystkich liderem naszego teamu w Gnieźnie był Maciej Kuciapa, który swoje nieprzeciętne umiejętności w pełni zaprezentował w biegu szóstym. Kapitan drużyny znad Wisłoka przez dwa okrążenia nękał swoimi atakami Michała Szczepaniaka i w końcu na trzecim kółku „Mały” „ułańską” szarżą pod płotem dopiął swego. Takiego Maćka Kuciapę chcielibyśmy oglądać zawsze!
Na torze zaiskrzyło w kolejnym wyścigu. Najpierw Mirosław Jabłoński bardzo ostro zaatakował Lee Richardsona, a na kolejnym okrążeniu „Rico” odpłacił swojemu rywalowi pięknym za nadobne. Ostatecznie Anglik dowiózł do mety dwa „oczka”, jednak na całym zamieszaniu jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, najbardziej skorzystał… ten trzeci, czyli Szwed Peter Ljung. Dramat gospodarzy rozpoczął się w ósmym biegu, kiedy Chris Harris i Mikael Max podwójnie pokonali Michała Szczepaniaka i Linusa Sundstroema.
Chwilę niepokoju przeżyli rzeszowscy kibice w dziesiątej odsłonie dnia, w której na tor upadł Dawid Lampart. Na szczęście nasz junior wyszedł z tej sytuacji bez szwanku, a Adrian Gomólski jako sprawca upadku swojego przeciwnika został odesłany przez sędziego Smyłę do parku maszyn. W powtórce karty rozdawał Lee Richardson, który umiejętnie wypchnął starszego z braci Jabłońskich na zewnętrzną, co skwapliwie wykorzystał „Lampcio” przedzierając się na pierwsze miejsce. Niestety radość w naszym obozie nie trwała zbyt długo, ponieważ „Rico” wpadł w nierówność na torze i dzięki temu „Jabłko” zapisał na swoim koncie dwa punkty w tym starcie. Znakomitą okazję do powiększenia swojej przewagi podopieczni Dariusz Śledzia zmarnowali w jedenastym wyścigu dnia. Co prawda Rafał Okoniewski odniósł przekonywujące zwycięstwo, lecz „Cyber Mike” znajdujący się po starcie na drugiej pozycji, na skutek popełnianych błędów na trasie ukończył rywalizację na końcu stawki.
Sporo nerwów obie strony kosztowała końcówka spotkania. Najpierw w biegu dwunastym sędzia Marek Smyła wykluczył Chrisa Harrisa, uznając go winnym upadku Kacpra Gomólskiego. Decyzja ta wywołała spore zdziwienie nawet wśród miejscowych kibiców. Na szczęście na wysokości zadania stanął po raz kolejny Dawid Lampart, który uratował gościom remis biegowy. Drugi raz Harris został odesłany do parku maszyn po faulu na Adrianie Gomólskim w czternastej gonitwie. Tym razem wina Brytyjczyka w zasadzie nie podlegała żadnej dyskusji. Jednak gospodarze po raz kolejny nie zdołali wykorzystać liczebnej przewagi na torze. Co prawda start wygrał Krzysztof Jabłoński, lecz za jego plecami usadowił się Lee Richardson, który zamknął Adriana Gomólskiego. „Rico” jechał bardzo czujnie i dość nieoczekiwanie zaowocowało to… zwycięstwem! Na ostatnim okrążeniu „Jabłko” blokując Anglika (na czym miał zapewne skorzystać „Gomóła”) popełnił błąd, co natychmiast wykorzystał nasz „jedynak”. Remis sprawił, że po czternastu gonitwach na tablicy wyników widniał rezultat 41:43 i o wszystkim rozstrzygnąć miał wyścig z udziałem czwórki najlepszych zawodników dnia.
Emocje przed tym startem sięgały zenitu. Na pierwszym łuku trwała niesamowita walka na łokcie, z której zwycięsko wyszedł Mirosław Jabłoński. Jednak po raz kolejny do akcji wkroczył kapitan Marmy-Hadykówki Rzeszów Maciej Kuciapa, który pięknym atakiem przy „płocie” wysforował się przed jeźdźca „Orłów”. Bardzo spokojnie jeden punkcik do mety dowiózł „Okoń” i tym samym „Żurawie” zwyciężyły w stosunku 4:2, pieczętując tym samym swój wyjazdowy triumf w Gnieźnie. Start Gniezno stracił miano drużyny niepokonanej na własnym torze, a Maciej Kuciapa trafił w „objęcia” szczęśliwych kolegów z drużyny.
Liderem gnieźnian tym razem był Mirosław Jabłoński, który z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. Kolejny dobry występ zaliczył Kacper Gomólski. Po 17-latku nie było widać zmęczenia długą podróżą z Gorican, gdzie startował w sobotę w finale IMEJ. Dużo więcej spodziewano się po jeździe Michała Szczepaniaka. Jeden z liderów Startu drugi mecz z rzędu nie przekroczył bariery dziesięciu „oczek”, a na miarę swoich możliwości zaprezentował się tylko w pierwszym biegu. Także Krzysztof Jabłoński niedzielnego występu nie zaliczy do udanych. Rzadko zdarza się, aby były mistrz Europy tracił pozycje na dystansie. Bardzo słabo spisał się także Peter Ljung. Postawa Szweda to największe rozczarowanie niedzielnej potyczki. Na drugim biegunie znalazł się Adrian Gomólski. Po słabszym początku meczu 23-latek spisywał się z biegu na bieg coraz lepiej, imponując dobrymi startami i szybkością na dystansie.
Maciej Kuciapa był z kolei niezaprzeczalnie liderem naszego zespołu, a do tego jego akcje mogły podobać się najbardziej wybrednym kibicom „czarnego sportu”. Za słabszy występ w Grudziądzu w pełni zrehabilitował się Rafał Okoniewski, który dobrze czuł się na gnieźnieńskim owalu. Bardzo dobry występ zaliczył Dawid Lampart, który zdobywał w tym meczu „kluczowe” punkty dla naszego teamu (m.in. w osamotnieniu wywalczył remis w biegu dwunastym). Cenne punkty zdobywała para Mikael Max - Chris Harris, choć obydwaj zawodnicy nie ustrzegli się poważnych wpadek. Tradycyjnie w najbardziej istotnych momentach spotkania nie zawiódł także Lee Richardson, który w tym roku bardzo często okazuję się być „mistrzem drugiego planu”. Dobra dyspozycja całego zespołu, poparta ogromną ambicją i determinacją musiała przynieść w Gnieźnie sukces. Teraz przed naszym osłabionym kadrowo (start Chrisa Harrisa i Lee Richardsona w DPŚ) zespołem bardzo ważny zaległy pojedynek z drużyną gdańskiego Lotosu Wybrzeża. Trzymamy kciuki!
Start Gniezno - Marma-Hadykówka Rzeszów 43:47
Start Gniezno - 43
9. Peter Ljung (0,3,0,1) - 4
10. Mirosław Jabłoński (3,1,3,2,2) - 11
11. Krzysztof Jabłoński (1,1,2,2,2) - 8
12. Adrian Gomólski (0,3,w,3,1) - 7
13. Michał Szczepaniak (3,2,1,1*,0) - 7+1
14. Kacper Gomólski (2,2*,0,-,1) - 5+1
15. Linus Sundstroem (1*,0) - 1+1
Marma-Hadykówka Rzeszów - 47
1. Chris Harris (2,0,2*,w,w) - 4+1
2. Mikael Max (1*,2,3,0) - 6+1
3. Rafał Okoniewski (2*,1,1*,3,1) - 8+2
4. Maciej Kuciapa (3,3,2,0,3) - 11
5. Lee Richardson (1,2,1,2,3) - 9
6. Dawid Lampart (3,0,0,3,3) - 9
7. Łukasz Kret (0) - 0
Bieg po biegu:
1. (66,93) M.Jabłoński, Harris, Max, Ljung - 3:3
2. (66,91) Lampart, K.Gomólski, Sundstroem, Kret - 3:3 (6:6)
3. (67,39) Kuciapa, Okoniewski, K.Jabłoński, A.Gomólski - 1:5 (7:11)
4. (67,03) Szczepaniak, K.Gomólski, Richardson, Lampart - 5:1 (12:12)
5. (67,98) A.Gomólski, Max, K.Jabłoński, Harris - 4:2 (16:14)
6. (66,88) Kuciapa, Szczepaniak, Okoniewski, K.Gomólski - 2:4 (18:18)
7. (67,44) Ljung, Richardson, M.Jabłoński, Lampart - 4:2 (22:20)
8. (67,88) Max, Harris, Szczepaniak, Sundstroem - 1:5 (23:25)
9. (68,12) M.Jabłoński, Kuciapa, Okoniewski, Ljung - 3:3 (26:28)
10. (67,75) Lampart, K.Jabłoński, Richardson, A.Gomólski (w/su) - 2:4 (28:32)
11. (67,50) Okoniewski, M.Jabłoński, Szczepaniak, Max - 3:3 (31:35)
12. (67,22) Lampart, K.Jabłoński, K.Gomólski, Harris (w/su) - 3:3 (34:38)
13. (66,93) A.Gomólski, Richardson, Ljung, Kuciapa - 4:2 (38:40)
14. (67,22) Richardson, K.Jabłoński, A.Gomólski, Harris (w/su) - 3:3 (41:43)
15. (66,99) Kuciapa, M.Jabłoński, Okoniewski, Szczepaniak - 2:4 (43:47)
NCD - 66,88 sek. uzyskał Maciej Kuciapa w biegu szóstym.
Zawody sędziował Pan Marek Smyła z Wrocławia.
Przygotował Maro
Powrót; strona główna Skomentuj na forum
Najbliższy mecz
|
SEZON 2012 |
Ostatni Mecz
|
XXVIII Memoriał im. Eugeniusza Nazimka |
Tabela Ekstraligi - runda zasadnicza
| mecze | pkt | mpkt | |
| Unibax Toruń | 14 | 29 | 139 |
| Stelmet Falubaz Zielona Góra | 14 | 26 | 53 |
| Caelum Stal Gorzów | 14 | 23 | 58 |
| Unia Leszno | 14 | 23 | 61 |
| PGE Marma Rzeszów | 14 | 12 | -51 |
| Betard Sparta Wrocław | 14 | 11 | -44 |
| Tauron Azoty Tarnów | 14 | 8 | -102 |
| Włókniarz Częstochowa | 14 | 8 | -114 |






















