Derby wojewódzkie dla Stali...z Rzeszowa

15 Września 2019, godzina 11:55, autor: Michał Mryczko

Tomasz Żuraw donosi: Oba zespoły przystąpiły do meczu ze zdecydowanie różnych pozycji. Rzeszowianie grają od początku sezonu(...)

Stal Rzeszów - Stal Stalowa Wola

(...) o prymat na szczycie drugoligowej tabeli, a ich imienniczka ze Stalowej Woli o wydostanie się ze strefy spadkowej. Wygrał przedmeczowy faworyt, ale piłkarze zielono-czarnych nie muszą się wstydzić swojego występu przy Hetmańskiej. Mecz odbył się w Rzeszowie, gdyż na skutek prośby zarządu Stali ze Stalowej, Woli, o zmianę gospodarza w meczu tej kolejki rozgrywek, działacze z Rzeszowa zareagowali zgodnie z zasadą fair play. Powodem prośby był przedłużający się remont boiska przy ulicy Hutniczej.

Goście zaskoczyli prowadzeniem otwartej gry, a momentami wręcz ofensywnej, pomimo tego, że trener gości Szymon Szydełko wystawił w składzie sześciu nominalnych obrońców, trzech pomocników i tylko jednego napastnika w osobie pozyskanego z Legii Warszawa młodzieżowca Łukasza Zjawińskiego. Pomocników mocno wspomagali w środku pola, grający wysoko defensorzy Bartosz Sobotka i Szymon Jopek, nota bene wychowanek Stali Rzeszów, gdzie piłkarskie szlify zdobywał pod okiem trenera Marcina Wołowca. Defensywą stalowowolan kierował, z dobrym zresztą skutkiem, doświadczony Krzysztof Kiercz, były zawodnik Stali Mielec.

Po stronie rzeszowskiej, jedyną niewiadomą był brak w wyjściowej jedenastce Wojciecha Reimana, co trener Janusz Niedźwiedź tłumaczył, parafrazując jego wypowiedź, racjonalnym gospodarowaniem zasobami ludzkimi. Użycie tej korporacyjnej nomenklatury uważam za uzasadnioną, gdyż taki model zarządzania został wprowadzony w naszym klubie.

Pierwszy okres gry, to wzajemna wymiana ciosów, gdyż akcje przenosiły się błyskawicznie spod jednej bramki pod drugą. Robert Dadok okazał się zawodnikiem, który pierwszy w tym meczu sprawdził dyspozycję naszego bramkarza, uderzając na bramkę Wiktora Kaczorowskiego. Po dziesięciu minutach gry optyczna przewaga zarysowała się nawet lekko po stronie gości. Stalowowolanie wykonali kilka rzutów rożnych, strzelał Bartosz Sobotka, ale bez specjalnego zagrożenia bramkowego. W końcu Stal rzeszowska przejęła kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Większą ilością zawodników starali się być pod grą. Brylował, nie tylko po swojej stronie wszędobylski Piotr Głowacki. Aktywności nabrali Dominik Chromiński i Sławomir Szeliga. W końcu po dwóch kwadransach gry przyśpieszenie rozgrywania akcji, kilka wymian z pierwszych piłek doprowadziło do faulu Piotra Witasika na wspomnianym Szelidze. Do wykonania tego stałego fragmentu gry pretendowało dwóch piłkarzy, Łukasz Mozler i Piotr Głowacki . Do piłki ustawionej z prawej strony boiska podszedł w końcu ten drugi i mocnym strzałem lewą nogą otworzył wynik. Łukasz Konefał nie był bez szans przy tym uderzeniu, miał nawet piłkę na ręce, ale ostatecznie skapitulował.

Kilka minut później po trójkowym rozegraniu z udziałem Błażeja Szczepanka i Damiana Sieranta swoją bramkową okazję miał też Grzegorz Goncerz, ale ekwilibrystyczne złożenie się do uderzenia piłki piętą okazało się nieskuteczne.

Początek drugiej połowy przyniósł podwyższenie wyniku na 2:0. Autorem gola był Łukasz Mozler. Padła dość niespodziewana bramka, gdyż wrzucenie piłki z głębi pola w pole karne, miało bardziej charakter dośrodkowania do którego ruszył Damian Sierant, aniżeli strzału. Ten ruch w kierunku piłki naszego bocznego obrońcy sprawił, że zatrzepotała ona w siatce przelatując obok zdezorientowanego bramkarza gości.

Po kilku kolejnych minutach trener Szydełko zareagował zmianami, próbując pomóc swojej drużynie w ratowaniu wyniku. W pierwszym rzucie swoich młodzieżowców zastąpił zawodnikami bardziej doświadczonymi. Kolejne zmiany, te po sześćdziesiątej minucie gry, miały dodatkowo wzmocnić ofensywne walory zielono-czarnych. Decyzje kadrowe dobrze wpłynęły na poczynania gości. Byli stroną prowadzącą grę, ale zachowanie rzeszowian w tym okresie spotkania, sprawiało wrażenie świadomego wciągania przeciwnika w głąb pola, by podjąć próbę wyprowadzenia kontry, która pozwoli na zdobycie trzeciej bramki zamykającej mecz. I taka sytuacja się wydarzyła w 85 minucie, a zainicjował ją Damian Michalik, ruszając samotnie w ponad 50-cio metrowy rajd. Pytanie, dlaczego nikt z partnerów nie ruszył za tą akcją, nie zamknął lewej strony boiska, pozostaje bez odpowiedzi. Skończyło się na interwencji obrońców, wyjściu piłki na aut bramkowy i wznowieniu od bramki przez Konefała.

Trzy minuty wcześniej bramkę kontaktową strzelił z rzutu wolnego Bartosz Sobotka i ten gol wlał nadzieję w ambitnie grających piłkarzy ze Stalowej Woli, na uratowanie remisu. Ten okres przewagi gości zaowocował serią rzutów rożnych, swoją bramkową szansę miał też Michał Fidziukiewicz. Pomimo doliczonych trzech minut do regulaminowego czasu gry, wynik nie uległ już zmianie.

Za tydzień przy ulicy Hetmańskiej zostaną rozegrane derby, te klasyczne. Każdy sobie zdaje sprawę, że akurat ta konfrontacja będzie miała zupełnie inną skalę trudności, tym bardziej, że i przeciwnik wydaje się być o klasę lepszy, od tego dzisiejszego. No, ale cóż. Dopóki piłka w grze…..

Tomasz Żuraw

Stal Rzeszów - Stal Stalowa Wola 2:1 (1:0)

Bramki:

1:0 - 37 min. Piotr Głowacki - rzut wolny

2:0 - 48 min. Łukasz Mozler

2:1 - 82 min. Bartosz Sobotka – rzut wolny

Stal Rzeszów: Wiktor Kaczorowski – Damian Sierant, Damian Kostkowski , Błażej Cyfert , Piotr Głowacki, Błażej Szczepanek (89` Patryk Plewka), Sławomir Szeliga, Łukasz Mozler (79` Wojciech Reiman), Dominik Chromiński (70` Michał Nawrot) , Grzegorz Goncerz (70` Damian Michalik), Artur Pląskowski.

Stal Stalowa Wola: Łukasz Konefał – Piotr Witasik, Szymon Jarosz, Krzysztof Kiercz, Adam Waszkiewicz, Piotr Mroziński, Szymon Jopek (53` Łukasz Pietras), Bartosz Sobotka, Bartłomiej Ciepiela (59` Michał Mistrzyk), Łukasz Zjawiński (68` Rafał Michalik), Robert Dadok (61` Michał Fidziukiewicz).

Żółte kartki: Szymon Jarosz, Szymon Jopek – Stal St. Wola

Sędziował: Rafał Rokosz (Katowice).

Widzów: 1874.

REKLAMA
reklama