Przyjaźń przyjaźnią, ale wygrana musi być po naszej stronie

25 Sierpnia 2019, godzina 08:00, autor: Michał Mryczko

Twardy i wyrównany był to bój. Wydawało się, że obie drużyny podzielą się punktami, ale ostatecznie gospodarze przechylili szalę..

Stal - Elana

... zwycięstwa na swoją korzyść.

Komentując to spotkanie, pozwoliłem byłem sobie powiedzieć w pewnym jego fragmencie, że o wyniku zadecydują indywidualności - indywidualne błędy, albo indywidualna ponadprzeciętność. O ile o wystąpieniu tej drugiej opcji raczej mówić nie można, bo akcja dająca Stali Rzeszów prowadzenie była składna i ze wszech miar drużynowa, o tyle o pierwszej już tak. Po dośrodkowaniu Piotra Głowackiego w kierunku Damiana Sieranta, w dość nieprzyjemnym dla całej sytuacji momencie poślizgnął się na murawie Adam Dobosz, przez co spóźnił się z interwencją i dał czas pomocnikowi gospodarzy na zagranie głową wzdłuż linii piątego metra. Futbolówki nie udało się przeciąć Arturowi Pląskowskiemu, nie powiodło się to także Michałowi Nawrotowi, ale na biało - niebieskich szczęście Łukasz Mozler, zamykający akcję na długim słupku, głowę odpowiednio dostawił i pokonał tym samym bramkarza rywala.

Ale, ale - to była minuta siedemdziesiąta ósma. Wcześniej działo się równie dużo - chociażby początkowe okazje Damiana Sieranta (strzał w bramkarza) i Dominika Chromińskiego (piłka posłana tuż obok bramki), czy wolej Błażeja Szczepanka i półwolej Grzegorza Goncerza. Groźnie odpowiadali także przyjezdni, między innymi wtedy, gdy po dobrze rozegranym rzucie rożnym przed szansą na pokonanie Wiktora Kaczorowskiego stanął Krzysztof Kołodziej, ale głową z kilku metrów przymierzył centymetry obok prawego słupka bramki miejscowych. Jak podsumował trener Janusz Niedźwiedź na pomeczowej konferencji: "W pierwszej połowie graliśmy nieco za wolno - mogliśmy drużynę Elany bardziej poganiać z jednej strony na drugą".

Drugie czterdzieści pięć minut to dalej szybki, wyrównany mecz, w którym nie brakowało ładnych i składnych akcji ofensywnych. Mogli rzeszowianie rozpocząć je z wysokiego C, ale Grzegorz Goncerz trafił w boczną siatkę. Po godzinie gry trener Niedźwiedź dokonał trzech zmian, które, jak przyznał później, były zaplanowane jeszcze przed spotkaniem. Łukasz Mozler, Sławomir Szeliga i Michał Nawrot, wpuszczeni na murawę na zmęczonego rywala, mieli dać jeszcze więcej jakości drużynie. I, trzeba przyznać, tak się stało, co znalazło zresztą potwierdzenie w bramce z siedemdziesiątej ósmej minuty.

Wydawało się, że Stal po objętym prowadzeniu spokojnie utrzyma pozytywny rezultat do końcowego gwizdka, ale przebieg ostatnich minut był bardzo nerwowy. Elana ruszyła do odrabiania strat, i o ile w początkowym okresie udało się Stalowcom nie dopuszczać rywala do akcji ofensywnych poprzez mądre utrzymywanie się przy piłce daleko od bramki, o tyle w samej końcówce mieli podopieczni trenera Ariela Jakubowskiego dwie piłki meczowe. Kapitalnymi interwencjami popisał się jednak Wiktor Kaczorowski, który, trzeba to napisać wprost - uchronił Stal Rzeszów od straty punktów, broniąc uderzenia z bliskiej odległości. Ostatecznie zwycięstwo, jak i lider, pozostał na Hetmańskiej 69. Hetmańskiej, która stała się miejscem świętowania nie tylko victorii, ale także narodzin - wszystkiego dobrego, Panie Gerardzie!

Stal Rzeszów - Elana Toruń 1-0 (0-0)

1-0 Łukasz Mozler (78)

STAL RZESZÓW: Wiktor Kaczorowski - Piotr Głowacki, Błażej Cyfert, Damian Kostkowski, Damian Sierant, Błażej Szczepanek (75. Mateusz Olejarka), Wojciech Reiman, Dominik Chromiński (63. Michał Nawrot), Adrian Ligienza (63. Sławomir Szeliga), Grzegorz Goncerz (63. Łukasz Mozler), Artur Pląskowski.

ELANA TORUŃ: Michał Nowak, Adam Dobosz, Jakub Świeciński, Patryk Urbański, Bartosz Machaj (70. Jan Andrzejewski), Krzysztof Kołodziej (64. Sebastian Rak), Mateusz Stryjewski (59. Bartosz Boniecki), Dominik Kościelniak, Hubert Kisiel (81. Kacper Jóźwicki), Damian Lenkiewicz, Michał Bierzadło.

ŻÓŁTE KARTKI:  Krzysztof Kołodziej (Elana)

CZERWONA KARTKA: 

SĘDZIOWAŁ:  Szymon Lizak (Wielkopolski ZPN)

WIDZÓW: 2102


 

REKLAMA
reklama